wdrożenie · siłownia pilotażowa
Jak Triceps Gym w Wyszkowie prowadzi recepcję na Gymlytic
Gymlytic nie powstał w sali konferencyjnej. Powstaje z siłownią Triceps Gym w Wyszkowie, prowadzoną przez Rafała Pawlaka: na prawdziwych kartotekach, prawdziwym czytniku USB i prawdziwych kolejkach przy bramce o 17:00. Ta strona opisuje, jak to wygląda na co dzień.
kartotek zaimportowanych z CSV w jeden wieczór, z numerami kart i datami karnetów
funkcji recepcji działa bez internetu: skan, sprzedaż, karnety, szafki
od powrotu łącza do pełnej synchronizacji — kolejka dosyła się sama
zgubionych zapisów: każde wejście i paragon czeka w kolejce, aż serwer potwierdzi
Stara ewidencja weszła w jeden wieczór
Przed Gymlytic kartoteki żyły w arkuszu. Import z CSV dopasowuje kolumny pliku do pól systemu, więc ponad 1 400 kartotek, razem z numerami kart i datami karnetów, weszło do systemu jednego wieczoru. Następnego dnia recepcja skanowała te same karty, które członkowie mieli w portfelach — nikt nie wyrabiał nowych.
Router może paść. Bramka tego nie zauważy.
Aplikacja recepcji trzyma lokalną kopię kartotek, więc werdykt przy bramce przychodzi z dysku, nie z chmury — zielone „Wstęp dozwolony" pojawia się w kilkanaście milisekund, z internetem albo bez. Każde wejście i każdy paragon najpierw trafia do lokalnej kolejki; gdy łącze wraca, kolejka dosyła się sama, zwykle w mniej niż minutę. Przez cały pilotaż nie zginął ani jeden zapis.
Raport dnia zgadza się z szufladą
Sprzedaż karnetów i sklepik biją się na recepcji lokalnie, a wieczorny raport pokazuje te same liczby w panelu właściciela i przy kasie. Zapisy są niezmienne — raport nie da się „poprawić" po fakcie, więc utarg z raportu to utarg z szuflady.
„Na recepcji boję się kolejki o 17:00, nie awarii internetu. Odkąd skan działa z dysku, router może robić, co chce — przy bramce nikt nie czeka. A cała stara ewidencja weszła z pliku w jeden wieczór."

